Choć budynek przy ul. Szwalbego kojarzy się głównie z muzyką poważną to odbywają się w nim również wydarzenia rozrywkowe. We wtorek w naszym mieście zagościł kabaret Ani Mru Mru.
Jeszcze 20 listopada jeden z artystów miał gorączkę i musiał leżeć w łóżku. Na szczęście 22 wszyscy mogli pokazać swoje skecze Bydgoszczanom. Panowie Wójcik oraz Waldemar Wilkołek już od kilku lat przyjeżdżają do Bydgoszczy i ze względu na duże zainteresowanie występują dwa razy.
Kabaret jest znany głównie z takich skeczów jak
porodówka, otwarcie hipermarketu, czy
chińska zupa . Kto nie śledzi na bieżąco informacji związanych z Ani Mru Mru mógł się bardzo zdziwić. Miesiąc temu bowiem odbyła się premiera płyty
Czerń, czy biel. Jest ona pełna nowych, śmiesznych scenek.
Wśród przedstawionych w Bydgoszczy pojawiła się
lokomotywa - wiersz czytany przez Marcina i pokazywany przez Michała na zasadzie wspomnianego
otwarcia hipermarketu. Poza tym wszyscy mogliśmy przenieść się w przeszłość i przypomnieć sobie polskie realia z grudnia 1999 roku. W ramach innej podróży przenieśliśmy się na budowany stadion narodowy. W przeddzień ważnego meczu przyjechał na niego trener polskiej reprezentacji (Marcin). Jedyną osobą którą zastał był jąkający się pracownik budowy (Michał). Pojawił się też skecz 4 osobowy, a jak wiadomo w składzie kabaretu jest tylko 3 mężczyzn. W związku z tym na scenę wszedł
cywil - osoba niezwiązana z kabaretem. Było to niewątpliwie wyjątkowe wydarzenie dla
inż. Janka który był znaczącą osobą w tej scenie. To oczywiście nie wszystko, ale wszystkiego nie zdradzę.
Każdy przecież kto chce zobaczyć nowe skecze może je sobie wyszukać w internecie, ale ich jakość pozostawia często wiele do życzenia. Drugim rozwiązaniem jest zakup płyty dvd bądź blue-ray (Ani Mru Mru jako pierwszy kabaret w Polsce wydało krążek w najnowszym formacie). Moim zdaniem jednak najlepszym sposobem jest wybranie się na występ kabaretu i zobaczenie śmiesznych scenek na żywo.
Zdjęcia znajdują się w naszej
galerii.