Kultura
Data utworzenia: 2010-03-13
Banaszak Hanka - dobra albo zła
Hanna Banaszak nie jest artystką popularną. Świadczy o tym niestety niewielka frekwencja podczas wczorajszego koncertu wokalistki w bydgoskiej Operze Nova. Choć na widowni nie zagościły tłumy, obecni nie mogli narzekać na brak emocji, jakie towarzyszyły występowi piosenkarki.
Choć Hanna Banaszak swój występ rozpoczęła od standardu amerykańskiego jazzu, podczas recitalu nie zabrakło piosenek autorstwa wielkich polskich twórców. Wśród nich Olejniczak, Urbaniak czy Młynarski. Hanna Banaszak wręczyła zebranym bukiet czerwonych melancholii wykonując piosenkę Marka Grechuty pt. Serce. Jej występu nie można wyobrazić sobie bez utworu Samba przed rozstaniem, do którego tekst napisał Jonasz Kofta. Gromkie oklaski świadczą o tym, jak bardzo słuchacze związani są z wcześniejszym repertuarem piosenkarki.

Artystka niszowa... udowadnia podczas swoich występów, jak wielkie są jej możliwości wokalne. Najlepiej świadczą o tym wokalizy takich utworów jak Oblivation Astora Piazzolli czy wykonanie partii na trąbkę do muzyki Chucka Manione z filmu Dzieci Sancheza. Efekt końcowy nie byłby z pewnością tak piorunujący, gdyby nie towarzyszący jej akompaniatorzy. Przy fortepianie zasiadł Piotr Kałużny, na gitarze basowej zagrał Leszek Ranz, za perkusją skrył się Jakub Persona, a dzięki Andrzejowi Mazurkowi usłyszeć mogliśmy dźwięki instrumentów perkusyjnych. Ostatni z panów na rzeczonych instrumentach dał popisowe solo, zapominając się przy tym do tego stopnia, że pani Hanna zwróciła mu żartobliwie uwagę: Andrzejku, chyba się zapomniałeś. To nie jest warszawska jesień. Planowanym zakończeniem występu miała być piosenka z filmu Alfie z polskim tekstem Wojciecha Młynarskiego Wszystko w życiu ma finał.... I byłoby tak z pewnością, gdyby nie dwukrotny bis wymuszony na artystce przez owację publiczności. Pierwsze wyjście na scenę miało charakter dość komiczny. Tym razem przy mikrofonach stanęli Leszek Ranz i Andrzej Mazurek wykonując piosenkę Banaszak Hanka - dobra, albo zła. Tytułowa Hanka nie pozostała panom dłużna opisując ich w sposób równie humorystyczny. Kolejnym bisem zamykającym jednocześnie recital Hanny Banaszak był utwór Może to sen.

Występy wokalistki mają bardzo dramatyczny charakter. Wzruszona widownia, choć bardzo kameralna podziękowała gwieździe wieczoru gromkimi brawami. Wiele osób z pewnością wracało do domu nucąc w myśli: ...może to sen....
Autor: Joanna Kempska
Komentarze czytelników:
Autor: Bartek
Dodano : 2010-03-16 21:21:53
Nie nalezy sie aż tak dziwić że była mała frekwencja skoro bilety kosztowały 85 zł.Trochę jednak cena zbyt wygórowana.
Czekamy na Twój komentarz do artykułu.
Treść komentarza
Podpis


Wróźby on-line tarot