Po małym potknięciu w Olsztynie, gdzie gracze Delecty stracili punkt, przyszło kolejne zwycięstwo za trzy ,,oczka". Fart Kielce nie zdołał powstrzymać podopiecznych Piotra Makowskiego i przegrali 1:3 (17:25, 25:21, 19:25, 27:29).
Oznacza to, że Delecta jest nadal niepokonana. Co więcej, na pewno utrzyma drugie miejsce, mimo jednego meczu zaległego (z Jastrzębskim Węglem).
W Kielcach oprócz Konarskiego cichym bohaterem był również Dębiec, który kierował grą obronną swoich kolegów. Ze złej strony pokazali się za to sędziowie, którzy popełnili kilka błędów, a także przyczynili się do długich przerw podczas wideo weryfikacji (tzw. system challenge).
Bydgoszczanie od początku dominowali, głównie dzięki kapitalnej zagrywce Konarskiego. Odbiło się to na wyniku na pierwszej przerwie technicznej - 3:8. Tą stratę gospodarze zdołali zniwelować do jednego punktu (10:11). Po drugiej przerwie technicznej (13:16) w pole serwisowe wszedł Konarski i ponownie postraszył kielczan zagrywką. Najpierw popisał się asem serwisowym a potem po jego bardzo dobrych zagrywkach goście odskoczyli na 7 punktów. Bydgoszczanie grając na luzie nieco powiększyli przewagę i wygrali 25:17.
Set drugi obfitował w wiele dobrych akcji. Gracze Delecty seta zaczęli od skutecznego ataku Konarskiego. Kilka minut później najpierw zablokowany został Nilsson, potem Wika, a po kolejnym bloku na naszym przyjmującym zawodnicy zeszli na pierwszą przerwę techniczną (8:7). Do drugiej przerwy technicznej gra toczyła się punkt za punkt. Przy stanie 17:17 Lipińskiego zmienił Masny i wtedy Delecta straciła trzy punkty z rzędu. Tę złą passe dwoma dobrymi atakami przerwał Konarski. Po skutecznym bloku na Nilssonie było 23:21. Niestety potem zablokowany został Konarski a w kolejnej akcji antenki dotknął antenki i to gospodarze wygrali 25:21.
Trzeci set zaczął się podobnie jak pierwszy, czyli od prowadzenia bydgoszczan (0:2, 2:4, 3:6) jednak tym razem gospodarze nie dali odskoczyć podopiecznym Piotra Makowskiego i doprowadzili do wyrównania (6:6), a po zepsutej zagrywce Konarskiego to oni schodzili na pierwszą przerwę techniczną z jednopunktową przewagą. Po powrocie na boisko zaczęła się popisowa gra zawodników Delecty. Najpierw skutecznie zaatakowali Siltala i Jurkiewicz, a kiedy asa serwisowego dorzucił Wika, a chwilę potem w aut zaatakował Zniszczoł. O czas poprosił trener Grzegorz Wagner. Po powrocie na boisko krótką skończył Zniszczoł, jednak nie załamało to gości. Najpierw punkt zdobył Konarski, a potem Siltala zablokował Buszka. Fiński przyjmujący był wyraźne ,,w gazie" bo po chwili w efektownym atakiem zakończył kolejną akcję. Na drugą przerwę techniczną zawodnicy zeszli po zepsutej zagrywce Buszka (10:16). Po regulaminowej minucie przerwy kolejny dobry atak zaliczył Siltala, a chwilę później po dobrym ataku Wrony (11:19) Fin zdobył punkt bezpośrednio z zagrywki. Na nic zdała się zmiana Buszka bo po chwili Siltala zdobył punkt po ataku z drugiej linii. Po bloku Wrony bydgoszczanie mieli już 10 punktów przewagi (11:21). Po zepsutej zagrywce Kapfera (15:23) wszystkim wydawało się, że set zmierza ku końcowi. Zapewne równie tak samo pomyśleli zawodnicy Delecty, którzy zaczęli popełniać błędy. Najpierw wpadli w siatkę, potem Wika zaatakował w aut a po asie serwisowym Kamińskiego było już 18:23. Wtedy na poprawę przyjęcia za Siltalę wszedł Antiga i przyniosło to zamierzony efekt. Na atak Konarskiego odpowiedział Nilsson, ale seta zakończył Jurkiewicz, który kiwką oszukał opadający blok.
Początek czwartej odsłony meczu był równie wyrównany jak poprzednie. Gospodarze odskoczyli na dwa punkty przy zagrywce Nilssona. Atakujący Farta najpierw popisał się asem a w kolejnej akcji zdobył punkt atakiem. Szybko zareagował trener Makowski, który wprowadził Antigę za Siltalę. Po nieudanej kiwce Francuza przewaga kielczan wzrosła do trzech punktów (9:6), a kiedy jego atak został zablokowany i po chwili kolejny punkt zdobył Kapfer było już 12:7. Po czasie na życzenie trenera Makowskiego bydgoszczanie przerwali tę passę, ale po chwili dobrze zaatakował Kapfer, a następnie w aut piłkę posłał Wrona. Po wejściu na boisko Masnego strata ta zaczęła być szybko odrabiana, a po ataku Konarskiego i bloku na Nilssonie wynosiła ona tylko dwa punkty (14:12). Wtedy na wzięcie czasu zdecydował się trener gospodarzy. Zdobyli oni dwa punkty i schodzili na drugą przerwę techniczną z czteropunktowym prowadzeniem. Bydgoszczanie nie podłamali się, tylko konsekwentnie dążyli do odrobienia strat. Kiedy Konarski zablokował atak Buszka z przechodzącej piłki (16:15) o kolejny czas poprosił trener gospodarzy. Po przerwie zdobyli oni punkt po ataku Kapfera, ale wtedy przypominał o sobie Konarski. Najpierw zakończył atak, potem zaliczył asa serwisowego, a następnie dzięki jego dobrej zagrywce zablokowany został Buszek. Niestety serię te przerwał sam bydgoski atakujący, który przy kolejnym serwisie trafił w siatkę. Końcówka była bardzo emocjonująca, nie tylko pod względem sportowym. Najpierw po bloku zaatakował Kapfer, a po czasie dla trenera Delecty zablokowany został Konarskiego (20:18). Sytuację na boisku miał zmienić Lipiński, ale bardziej od niego w grze pokazali się... sędziowie. Najpierw nie zauważyli, że piłka odbiła się od bloku i odgwizdali bydgoszczanom cztery odbicia, przy stanie 22:20 podjęli kontrowersyjną decyzję o przyznaniu punktu dla kielczan po, według nich, piłce niesionej przez Wronę. Na tę decyzję odpowiedział skutecznym atakiem Konarski. Po udanym ataku Kapfera gospodarze mieli gospodarze (24:21). Bydgoszczanie pokazali, że potrafią walczyć do końca. Najpierw ze środka atak zakończył Wrona, a potem dwa punkty zdobył Konarski. Na szczególne uznanie zasługuje ten drugi, kiedy to w trudnej sytuacji wychowanek Delecty zdobył punkt kiwką w linie końcową. Przy tym remisie (24:24) kolejny raz do gry włączyli się sędziowie, którzy przerwali prawdopodobnie prawidłowo prowadzoną przez bydgoszczan akcję, dopatrując się dotknięcia górnej taśmy. Na szczęście kielczanie ,,podali rękę" graczom Delecty, psując trzy zagrywki z rzędu. O ile po pierwszej zdobyli jeszcze punkt po podwójnym odbiciu Lipińskiego to po błędzie w polu serwisowym Nilssona, atakujący kielczan w następnej akcji został zablokowany i bydgoszczanie mieli piłkę meczową (26:27). Po dobrym ataku Kapfera z drugiej linii zagrywkę zepsuł Buszek a mecz zakończył się po udanym bloku na Nilssonie.
Fart Kielce: Pujol (2 pkt.), Nilsson (26), Zniszczoł (8), Kamiński (10), Buszek (11), Kapfer (10), Żurek (libero) oraz Pawliński (1), Jungiewicz, Kozłowski, Kokociński; 51 po ataku, 11 blok, 6 zagrywka, 20 po błędach rywala.
Delecta Bydgoszcz: Lipiński (2), Konarski (25), Wrona (12), Jurkiewicz (8), Siltala (10), Wika (12), Dębiec (libero) oraz Antiga, Masny; 50 atak, 14 blok, 5 zagrywka, 31 po błędach rywala.
MVP: Dawid Konarski