A że tytuł książki
Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus został pomyślany bardzo chwytliwie, potwierdzają nawet nasze rodzime reklamy. Całe szczęście, że twórcy tych reklam, choć nie kryją swoich aluzji do dzieła Amerykanina, dostrzegają jednak
sposób na porozumienie międzyplanetarne. Od czego zaczęło się to wszystko?
John Gray, terapeuta rodzinny z wieloletnią praktyką zawodową, rozpoczyna swój
poradnik od legendy. W legendzie tej tłumaczy, że mężczyźni żyli na Marsie, każdy w swej jaskini. Cenili siłę, samodzielność i skuteczne osiąganie celów. Oczywiście, (jak się można domyślić) rzadko prosili o pomoc, nie rozmawiali między sobą o uczuciach, interesowali się wiadomościami z życia codziennego, nauką i sportem. Kobiety zaś zamieszkiwały Wenus, tworząc społeczność wrażliwą na piękno, miłość i wzajemne porozumienie. Dla Wenusjanek najważniejsze było wspólne spędzanie czasu, a praca zawodowa schodziła na dalszy plan. Spotkania upływały im na rozmowach o licznych problemach (ciekawe, że zgodnie z teorią Gray'a kobiety plotkują głównie na temat swoich związków z mężczyznami, więc zastanawiam się, co sprawiało im tyle kłopotów wcześniej). Pewnego dnia mężczyźni zbudowali teleskop i wypatrzyli Wenusjanki. Miłość od pierwszego wejrzenia pognała ich w kosmos, a dalszy rozwój wypadków raczej nie stanowi zagadki. Gray podkreśla, że dopóki Marsjanie i Wenusjanki pamiętali o swoim odmiennym pochodzeniu, tworzyli szczęśliwie związki. Po osiedleniu się na Ziemi zapomnieli o swych odrębnościach, przez co popadli we wzajemne niezrozumienie i kłótnie. W dalszej części książki terapeuta ukazuje tą zupełnie odmienną logikę myślenia, a w konsekwencji działania, przedstawicieli obu płci. Generalnie, facet to Pan Naprawiacz, znany nam też jako samodzielny zdobywca, a kobieta to Domowy Komitet Naprawczy, czyli pragnąca wszystko zmienić (bo wie lepiej) i o wszystko się zatroszczyć (ponownie - bo wie lepiej) opiekunka. Niby wszystko ok, ale...
Moje nastawienie do takiego ujmowania sprawy doskonale oddaje komentarz znaleziony w internecie (jeden w całej masie entuzjastycznych głosów wychwalających Gray'a pod niebiosy):
Mężczyźni nie są z Marsa, a Kobiety nie są z Wenus - bo wszyscy jesteśmy Ziemianami! Nawet najzabawniejsza bajka mówiąca o Marsie i Wenus nie zastąpi prawdy o tym, że płeć NIE WARUNKUJE sposobów postępowania - warunkuje je WYCHOWANIE. Ale w książce nie ma na ten temat ani jednego słowa. Tak jakby autor zapomniał albo nie dostrzegał, że to, jak sam siebie postrzega, jest wynikiem wychowania. I że można to zmienić. TĄ KSIĄŻKĄ UTRWALA TYLKO STEREOTYPY MYŚLENIA O PŁCI. (
źródło)
Choć Gray tłumaczy swój zabieg - czyli tytułowy podział na Marsjan i Wenusjanki - szczytnym celem, skutek może być odwrotny. Miało to pomóc zrozumieć, skąd płyną trudności w zawieraniu satysfakcjonujących związków. Zgadzam się, że kobiety i mężczyźni różnią się między sobą.
Jednak upraszczanie sprawy, jak to zrobił Gray i uzasadnianie swojego postępowania pochodzeniem z dwóch różnych światów, rodzi we mnie obawę o zrzucanie z siebie odpowiedzialności: Jestem taki/taka, bo jestem z innego świata, to silniejsze ode mnie. Legenda zawarta w książce, choć doskonale oddaje uwarunkowania kulturowe różnic między płciami, została zaprezentowana w taki sposób, że daje złudzenie determinizmu biologicznego. A to my - społeczeństwo - urządziliśmy ten świat tak, a nie inaczej. To my wpisaliśmy określone schematy w role przypisane płci. I to my mamy możliwość zmiany. A na marginesie -
to, co opisał Gray w naszym kręgu kulturowym, w innym już niekoniecznie się sprawdza. Dowody na to - zapraszam do śledzenia InfoBydgoszcz w oczekiwaniu na kolejną część artykułu, w której przedstawię zarówno teorie kulturowe, jak i biologiczne różnic między płciami.
Zamiast tworzenia sztucznych podziałów na Marsjan i Wenusjanki, należy uczyć ludzi zasad komunikacji interpersonalnej. Nasze komunikacyjne nieporozumienia nie występują tylko między przedstawicielami odmiennych płci. W obrębie jednej płci mamy przecież wzrokowców, słuchowców i kinestetyków (czuciowców), którzy zupełnie inaczej postrzegają świat i za pomocą odmiennego języka się wyrażają (wzrokowiec powie: widzisz w czym problem?, słuchowiec: słyszysz w czym problem?, kinestetyk zapyta: czujesz problem?). Jakby tego było mało, mamy skrytych introwertyków i rozmiłowanych w osobistych wynurzeniach ekstrawertyków. Gray próbuje wybrnąć z kwestii różnic indywidualnych, wprowadzając pojęcia ,,mózgu damskiego" i ,,męskiego". Zatem ,,mózg męski" może charakteryzować kobietę i na odwrót, czyli masło maślane.
John Gray zarabia po prostu niezłą kasę, karmiąc ludzi tym, co dla nich najłatwiejsze do przełknięcia. Książka jest poczytna, gdyż w swej oszczędności poznawczej i zabieganej codzienności pragniemy gotowych i łatwych do zastosowania recept. I tak mnożą się publikacje tego autora:
Marsjanie i Wenusjanki na randce,
Marsjanie i Wenusjanki w sypialni,
Marsjanie i Wenusjanki w życiu codziennym, nie zabrakło też ważnej kwestii:
Marsjanie i Wenusjanki w miejscu pracy, a nawet
Marsjanie i Wenusjanki. Odżywianie i ćwiczenia. Obok tych pozycji znajdziemy:
Mężczyźni myślą tylko o jednym, a kobiety za dużo gadają Wolfganga Harsa czy
Mężczyźni i kobiety są z raju Mary Healy. Na zakończenie dodam tylko, że nawet w opinii przedstawicieli środowiska naukowego z dziedziny psychologii publikacja Gray'a określana jest jako
Harlequin dla psychologów.
Zdecydowanie przeciwna jestem adaptowaniu badań amerykańskich bez zastanowienia (choć w przypadku omawianej książki trudno mówić o naukowej metodologii), tym bardziej - szkoleniu innych ludzi w zakresie komunikacji damsko-męskiej bez poinformowania uczestników o złożonych uwarunkowaniach różnic komunikacyjnych. Jest to błędna praktyka, która może wywołać więcej szkody niż pożytku. Dlaczego? O tym w części drugiej. Pokażę w niej, jak łatwo popadamy w schematyzm myślowy, jak duża jest nasza tendencja do oszczędności poznawczej i jak ulegamy stereotypom nawet wtedy, gdy ich nie podzielamy! Zapraszam zatem do dalszej lektury tematu na naszym portalu.
...A tymczasem, zupełnie przypadkowo, jutro (2 lipca) na ekrany kin wchodzi komedia
Kobieta na Marsie, mężczyzna na Wenus.