Dział literacki
Data utworzenia: 2010-12-01
Nie-Melodia mgieł nocnych
Głośno, głośno, za chwilę obudzimy całe miasto! Ryby w Brdzie w pełnej mobilizacji szukają zacisznego schronienia. Niestety, kierując się w stronę Wyspy Młyńskiej nie zdają sobie sprawy z czyhającego na nie niebezpieczeństwa. Czekamy tam na nie - my młodzi, gniewni i... nietrzeźwi. Próbują jeszcze uciec, ale już jedna z nich zostaje trafiona butelką po Desperadosie i unosi się brzuchem do góry. Ostatnie pęcherzyki powietrza pojawiają się na tafli wody. Kolejna w panice zostaje złapana w żółtą reklamówkę z Biedronki (wszak dieta studenta uboga jest w mięso). Bracia jej i siostry płyną ku dawnym młynom i trafiają wprost do paszczy lwa. Dwie z nich giną nadziane jak kurczaki na rożnie szpikulcem, kilka zaplątuje się z wodorosty. Istna rzeźnia.
Pobojowisko straszne, woda nabiera koloru białego od odbijającego się w niej Księżyca i czerwonego od krwi ryb. Wygląda to dość patriotycznie - przypomina przenikające się kolory flagi Polski. Urzeczeni stajemy na baczność (również podpierając się i klęcząc) i zaczynamy odśpiewywać hymn narodowy. Nie pamiętamy jednak słów, rytm też gdzieś gubimy. ,,Marsz, marsz Dombrowicz, z ziemi żyznej do ratusza...", nazwisko też nie te, rymy jakoś się nie składają.

Jeden z nas zaczyna pląsać w rytm niesłyszalnej dla kogokolwiek muzyki. Uczepia się latarni i tańczy. Dołączamy do niego, sam Piróg nie wymyśliłby lepszej choreografii. Siedzące podpite pary na ławkach wyciągają komórki i robią nam zdjęcia. Kilku z nich pomyliło chyba rzeczywistości bo wysyłają sms-y na nas do Tańca z Gwiazdami. Zebrało się nawet zacne jury. Mój popisowy numer: na ,,Wolność wiodącą lud na barykady" (odsłonięta pierś lewa, jędrna niesamowicie, wiadomo- miseczka DD). Zdobywam 10 punktów od każdego i płaczę ze wzruszenia.

Głośno, głośno, tworzymy z ciał naszych ciuchcię. Maszynistą zostaje znaleziony w krzakach menel w hawajskim kapeluszu. ,,Jedzie pociąg z daleka, na nikogo nie czeka!", krzyczy ktoś. Ruszamy szybko, kierunek bliżej nieokreślony. Jak te mgły poruszamy się, zahaczamy o kolejne stacje, bary, puby, monopole... Niestrudzeni chwytamy się w ramiona śmiejąc się i płacząc. Wchodzimy na dach Biblioteki próbując ukraść Księżyc. Wyjemy do niego również. Jak wolne elektrony przemieszczamy się po płycie Starego Rynku. Zmęczeni padamy na trawę i robimy ,,aniołki".

Ktoś zauważa człowieka w czarnym płaszczu skręcającego do Zauka. ,,Batman!"- roznosi się aż do Fordonu. Gonimy go. Nagle zrywa się taki wiatr, że znosi nas na Plac Kościeleckich. Smutek pojawia się na naszych twarzach, bledniemy, zanikamy... Nasz nie-melodia ucicha. Brzmieć jednak zacznie już kolejnej nocy.
Autor: Olga Zmarzły
Komentarze czytelników:
Autor: bumszakalaka
Dodano : 2010-12-02 00:29:53
Jeszcze kilka minut temu byłem trzeźwy. Teraz czuję się jakbym strzelił z 5 szybkich kolejek. Absolutnie pozbawione fabuły ale jaki efekt! Chcemy jeszcze!
Autor: dawid
Dodano : 2010-12-02 22:04:05
nic z tego nie rozumiem. czuje sie jak na polskim w liceum. ale czytalo sie fajnie :)
Autor: Ariel K.
Dodano : 2010-12-04 23:23:17
Podoba mi się. Bardzo mi się podoba:)
Autor: mojamamatanczygogo
Dodano : 2010-12-05 18:27:35
kunszt literacki Dombrowicz się chowa. Pfffu! Gombrowicz!
Autor: Gocha i wszystko jasne
Dodano : 2010-12-06 22:44:31
wszystko jasne! fantazja rodem z lekcji języka polskiego z p. K. rncóż za niefrasobliwa opowiastka ;) rnPozdrawiam!rnP.S. I też chcę więcej!
Autor: Tomek xd
Dodano : 2010-12-08 15:30:55
hmmm ;D full fantasy xd
Czekamy na Twój komentarz do artykułu.
Treść komentarza
Podpis


Wróźby on-line tarot Infolina 800