Niskobudżetowe horrory mają w sobie szczególną magię. Zabierając się do oglądania tego typu dzieła, doskonale zdajesz sobie sprawę, ze na jakieś 90 procent będzie to zupełnie niestraszne badziewie, z wołającymi o litość efektami specjalnymi. Mimo to oglądasz - bo cały czas pozostaje to skubane 10 procent szans na to, że to właśnie TEN film będzie rarytasem w rodzaju Koszmaru z ulicy Wiązów czy Martwego zła, w którym talent reżysera wziął górę nad ograniczeniami finansowymi.
Właśnie taka nadzieja tliła się we mnie, kiedy zaczynałem oglądać Roznosiciela. Miałem ku temu powody - za reżyserię odpowiada tu Victor Salva, twórca dwóch części Smakosza, z których zwłaszcza pierwsza to kawał solidnego straszydła. Na dodatek w obsadzie opisywanego filmu znalazło się miejsce dla Rose McGowan, aktorki znanej z obu części projektu Quentina Tarantino i Roberta Rodrigueza pt. Grindhouse. I...
Sonny(McGowan), pani psycholog prowadząca swoją własną audycję radiową, właśnie wprowadza się do nowego domu. Mieszkający obok mężczyzna ostrzega ją, by w żadnym wypadku nie korzystała z usług lokalnego roznosiciela gazet. Kobieta z początku lekceważy ostrzeżenie. Z czasem jednak, chłopak coraz bardziej narzuca się Sonny, stopniowo zamieniając jej życie w koszmar...
...I wszystko byłoby dobrze, gdyby widz nie miał dramatu pani doktor w nosie. Niestety, reżyseria i scenariusz zawodzą w Roznosicielu na całej linii. Dialogi są beznadziejne, aktorstwo sztywne, a intryga w żadnym momencie nie nabiera rumieńców, przez co film dłuży się w nieskończoność. Na każdym kroku rzucają się w oczy braki w budżecie obrazu, a także - co gorsza - zupełny brak jakiegokolwiek pomysłu na zaskoczenie widza, o straszeniu nie wspomnę.
Pod żadnym pozorem nie oglądajcie tej szmiry, nawet gdy wasz głód na horrory sięga zenitu. Tego na siłę nakręconego filmidła nie można nawet z czystym sumieniem zaliczyć do gatunku kina grozy. Ceny paliw w Polsce to przy Roznosicielu arcydzieło.