Publicystyka
Data utworzenia: 2011-07-09
Sielsko-anielsko czy pracująco?
Nadeszły wakacje. Okres wyczekiwany przez wszystkich uczniów i studentów. Ale czy dlatego, że pragną oni odpoczynku? A może zarobku? Raczej to drugie. A kiedyś było tak pięknie...
Z obserwacji i autopsji wiem, że obecnie studenci i uczniowie mają wakacje po to, aby zarobić. Pracy tymczasowej tym okresie nie brakuje. Bo to i truskawki trzeba zerwać i wisienki. Ulotki poroznosić. W sklepach odzieżowych zaczynają się urlopy i każdy chętnie zatrudni studenta na zastępstwo. A żacy to na mieszkanie potrzebują, to na samochód czy zwykły wypad nad morze na weekend. Więc odbierają świadectwo/indeks i lecą przypodobać się potencjalnym pracodawcom. Jak odpoczywają? Biegają parę godzin w nieziemskim upale, żeby chociaż kilka osób wzięło ulotkę. Uwijają się nad frytkami w McDonaldzie, znoszą wymówki klientów... Wszystko dla paru groszy. A kiedy już odpoczywają, to chcą w luksusie. Kurort, SPA, jacht. Nie byle jakie pokoik, o nie. Trzeba pokazać klasę. A najlepiej jechać za granicę. To jest coś. I powiedzieć: bo ja zarobiłem.

A kiedyś wakacje były takie piękne. Beztroskie. Takie mieli nasi rodzice. Nie mówię, że nie musieli pracować. Ale to było coś zupełnie innego. Pomoc przy sianokosach, wiśniach, często u sąsiadów. Już samo w sobie było odpoczynkiem. W końcu po pracy sąsiedzi poczęstowali kompotem, obiadem, pogadali...

A chcąc wykorzystać wakacje w pełni nie jechało się do jakiś wymyślnych miejsc, by zaszpanować. Nie liczyło się gdzie, a z kim. Mogło to być drzewo zaraz za rogiem. Bo liczył się człowiek, nie pieniądze i luksus, szpan. Niekończące się jazdy rowerem do pobliskiej wsi nad jezioro. Bieganie wśród łanów zboża. Siedzenie pod drzewem i oglądanie gwiazd. Górskie wędrówki, aż do zmęczenia. Morze, pod namiotem, a nawet bez niego... Liczyło się tu i teraz. Piękne wspomnienia zostawały na lata, mimo, że nie było wszędobylskich aparatów cyfrowych. A teraz? Robi się milion zdjęć w jednym miejscu. Po co? Nie żeby miło wspominać pobyt w jakimś kurorcie. Tylko po to, by pochwalić się znajomym, gdzie się było. Wzbudzić podziw. A kiedyś robiło się coś dla siebie. Dla fajnie spędzonego czasu. Dla ludzi, których się lubiło. Wioska, czy miasto? Było świetnie, nigdzie nie było za daleko. Chcieć, to móc, z pieniędzmi, czy bez. Szczera, świetna zabawa.

Nie twierdzę, że i teraz się taka nie trafia. Ale niestety coraz rzadziej. Praca i prestiż mają większe znaczenie. Może jednak warto zainspirować się wakacjami naszych rodziców. Połączyć się z naturą i dostrzec to, co ma się dookoła siebie. I korzystać z tych najbliższych uroków, zamiast docenić je, gdy już się je straci bezpowrotnie. Żyjmy prawdziwie i niech wakacje będą prawdziwe!
Autor: Agata Sendlewska
Komentarze czytelników:
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany lub komentarze oczekują na potwierdzenie przez moderatora.
Treść komentarza
Podpis


Wróźby on-line tarot Infolina 800