Uniwersum się zmienia. Mówi się, że stare czasy zawsze są lepsze. Kiedyś to, co robiłem, miało swoisty klimat i jakiś sens. Teraz robi się tylko gorzej.
Latka lecą. Święty Mikołaj wcale nie młodnieje. Trzeba było dostosować się do nowoczesnego świata. Popełniłem jednak błąd, decydując się na zainstalowanie krasnoludkom dekodera satelitarnego. Naoglądały się bzdur i założyły związek zawodowy. Nie chcą pracować, bo jak twierdzą:
ich chatki nie spełniają podstawowych norm BHP, a stawki są głodowe. Kiedyś starczał im dzbanek piwa i kiełbasa z chlebem dziennie, a teraz żądają ubezpieczenia socjalnego. Opuściły mnie. Słyszałem, że zostali aktorami i zrobili karierę w show-biznesie. W tych małych łbach się im kompletnie poprzewracało. Wczoraj czytałem w gazecie, że wplątali się w seks-aferę. Zamknęli Księcia z Bajki w piwnicy, bo nie chcieli, żeby Śnieżka się obudziła. Wiadomo dlaczego. Biedna dziewczyna, będzie miała traumę do końca życia. Podeślę jej dodatkowy prezent.
Renifer Rudolf też mnie opuścił. Odkąd zamontowałem w saniach dżi pi esa śmiertelnie się na mnie obraził. Trochę mi go szkoda, bo uciekł do lasu i wpadł w sidła. Jego łepetyna wisi teraz wypchana na ścianie jakiegoś szwedzkiego burżuja. Za rok się go zaczaruje i mam nadzieje, że do mnie wróci. O właśnie, muszę zapłacić mandat za złe parkowanie, bo mi Straż Miejska w Bydgoszczy założyła blokadę na sanie. Niech nikt tam nawet nie myśli, że dostanie prezent w te święta. Pod choinką to mogę im co najwyżej nasrać, a nie położyć paczuszki.
Tylko elfy ze mną zostały. Kiedy, z racji swojego wzrostu, nie przemycają kokainy z Kolumbii do Europy, pomagają robić mi śliczne zabawki. Banda narkomanów. Jak są na głodzie to wciągają wszystko, co jest w przybliżeniu białe i da się pokruszyć. Największy odjazd mają po tynku i mące. Nie wiem, z czego Mikołajowa upiecze teraz ciasteczka.
Dzieciom na całym świecie też się poprzekręcało. Kiedyś to, chociaż wypastowały buty. Teraz rzucą je byle jak i byle gdzie, a choinki robi się nie ze świerków tylko z puszek po piwie. W kominach instaluje się alarmy, więc gdyby nie czasowstrzymywacz, siedziałbym pewnie w jakimś więzieniu z wyrokiem za włamanie. Dobrze, że chociaż bachory przestały pisać listy. Są tak leniwe, że wysyłają maile. Jeden z nich wkurza mnie nadzwyczajnie. Nazywa się Spam (to chyba jakiś amerykaniec) i proponuje mi dziwne rzeczy. Zapewniam, że jestem heteroseksualny i wszystko ze mną w porządku, co może potwierdzić Mikołajowa.
I jeszcze ta konkurencja. Dziadek Mróz zatrudnił ostatnio ochronę. Ma już 55% udziałów na rynku prezentowym. Ostatnio ktoś podłożył mi bombę w fabryce. To pewnie ta ruska mafia, z którą współpracuje. Widziałem kiedyś w filmie, jak ktoś komuś podłożył łeb konia do łóżka, żeby go przestraszyć. Ja temu gnojkowi wysłałem mikrofalówkę. Jak będzie fikał, to się go rozpuści.
Muszę już kończyć, bo przyszła Dziewczynka z Zapałkami. Rozkręciła biznes i chce mi sprzedać kominki po cenie hurtowej. Po za tym niezła laseczka się z niej zrobiła. Blond włosy i duże piersi. Gdzie jest Mikołajowa? Ach, bardzo dobrze, pojechała na zakupy z Królową Śniegu do Paryża. Szybko nie wróci...