Tradycyjnie, podopieczni Bydgoskiego Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych (BZPOW) przy ulicy Traugutta przygotowali jasełka. Jednak w tym roku odbiegały one od utartego scenariusza. Występ dzieci, który odbył się 18 grudnia, wywarł na publiczności niesamowite wrażenie.
Przygotowania
Wiele dni wcześniej rozpoczęły się prace organizacyjne. Wychowawczynie najmłodszej grupy mają już spore doświadczenie w realizacji występów artystycznych i głowy pełne pomysłów. Po rozdzieleniu zadań i ról aktorskich wszyscy zabierają się do dzieła: dzieci pod okiem swoich opiekunów malują dekoracje, wymyślają choreografię dla granych przez siebie postaci, wolontariusze pomagają w zebraniu niezbędnych rekwizytów i sprzętu technicznego. -
Ale będzie pięknie! - cieszą się dzieci. -
Tylko kiedy my zdążymy to wszystko przygotować. Trzeba jeszcze uszyć stroje, zrobić skrzydła aniołkom i kwiatki do sukienki Ewy. - Ewy? W jasełkach? - pytam. I tu czuwające nad całym przedsięwzięciem wychowawczynie zdradzają mi swoje obawy: -
Od razu wiedziałyśmy, jaki będzie scenariusz naszych jasełek. Jednak boimy się, jak to zostanie odebrane. Daleko mu do tradycyjnego schematu...
Ale o co tak naprawdę chodzi?
Dlaczego wychowawczynie nie były pewne pozytywnych reakcji publiczności? Co może nie podobać się w jasełkach? Zerknijmy zatem do scenariusza.
Jest taki dzień... bardzo ciepły, choć grudniowy. Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory - śpiewały Czerwone Gitary w utworze rozpoczynającym występ. Mimo to akcja przedstawienia toczy się właśnie od sprzeczki dzieci, które ubierając choinkę, nie rozumieją, dlaczego Święta Bożego Narodzenia są tak wyjątkowe. Zaczyna się opowieść, ukazująca sens narodzin Dzieciątka... W drugim akcie przed oczyma publiczności wyłania się Raj. Obserwujemy powstanie świata oraz tragedię Adama i Ewy, która ma swoją kontynuację w kolejnej zaskakującej scenie. Tworzy ją kilka jednocześnie rozgrywających się
obrazków, poprzedzonych sugestywnymi słowami narratora: ...
i rozpoczęło się trudne życie na Ziemi. Dramat Człowieka, sądzącego, że ma lepszy pomysł na ten świat niż Bóg, odzwierciedlały symboliczne postacie samotnej matki zbierającej na chleb, pijaka czy bandytów grożących bronią.
W tym świetle słowa Boga nabrały nowego znaczenia - mówił narrator. I usłyszeliśmy ponownie zapewnienie, skierowane wcześniej do Adama i Ewy opuszczających Raj:
Nie zostawię Was samych. Ześlę Wam nadzieję. Od tego momentu jasełka przybierają znajomy kształt. Jest Józef i Maryja, są Trzej Królowie, cały zastęp Aniołków i - co najważniejsze - rodzi się maleńki Jezus.
Diabły, bandyci, puszki po piwie - to rzeczywiście elementy nowe w inscenizacji jasełek. Ale i w naszym codziennym życiu obecne jest zło. Dodanie tak szerokiej perspektywy wydobyło głębszy sens wydarzeń z Betlejem. Wprowadzenie do opowieści bożonarodzeniowej problematyki dobra i zła oraz ułomności Człowieka jest jak najbardziej adekwatne do sytuacji podopiecznych BZPOW. Borykają się oni z różnymi problemami, które dotknęły ich rodzin. Wzbogacona przez wychowawczynie treść jasełek tłumaczy, czemu tak jest i daje możliwość poradzenia sobie z nimi.
Piorunujące wrażenie
Tak pomyślany scenariusz przedstawienia głęboko poruszył gości BZPOW. Gdy dodamy do tego ujmujące uśmiechy aniołków (które mogą zobaczyć Państwo w naszej galerii) i ogólnie wzruszającą grę małych oraz troszkę starszych aktorów, wspaniale dobraną do charakteru poszczególnych scen muzykę, wreszcie - niesamowite dekoracje, mamy wszystkie elementy, jakie złożyły się na porywającą całość. Ale po kolei...
Na więcej uwagi zasługuje muzyka wykorzystana w jasełkach. Usłyszeliśmy więc tradycyjne polskie utwory o tematyce bożonarodzeniowej, jak wspomniany
Dzień jeden w roku Czerwonych Gitar czy wzruszającą piosenkę Eleni
Maleńka przyszła miłość. Jednak obok nich sugestywnie kreowano emocje widza za pomocą muzyki filmowej. Wymowę sceny odgrywanej w Raju podkreślał niezapomniany
Now We Are Free z
Gladiatora. Natomiast dramatyzmu obrazom upadku Człowieka dodawał soundtrack z
Requiem dla snu w wykonaniu Kronos Quartet.
Scenografia i niesamowite dekoracje zdradzały, jak wiele pracy włożono w przygotowania. Zachęcam do obejrzenia w galerii: bajecznie kolorowych Aniołów zdobiących salę, w której odbywało się przedstawienie, pięknych malowideł Raju, strojów Diabłów i innych postaci. Koniecznie proszę zwrócić uwagę na fantastyczne
Oko Boga, które podświetlano, gdy przemawiał On do ludzi. Głos Boga również był pomyślany nieszablonowo - jego majestat wzmocniono za pomocą odtwarzania nagrań lektora. I tu również, obok rzucających się w oczy dekoracji, świetnie operowano symboliką prostych rekwizytów i prostych gestów, jak np. skosztowanie jabłka z zakazanego drzewa.
***
Dzieci, które przed występem miały dużą tremę, zaraz po nim opowiadają z wypiekami na twarzach: -
Aż mi się kolana trzęsły! - mówi jeden z chłopców. -
A ja w ogóle nie miałem tremy - dodaje drugi. Na pytania o wrażenia po występie też padają różne odpowiedzi:
-
Fajnie wyszło. - Eee, na próbach było chyba lepiej - smuci się ktoś inny.
Moim zdaniem pomysł i wykonanie wyszły świetnie, a dowodem tego były łzy wzruszenia spływające ukradkiem u niejednego widza...
Zobacz
zdjęcia