InfoBydgoszcz: Jak ocenia Pani bydgoską publiczność ?
Olga Borys: Pięknie reagowała.
InfoBydgoszcz: Lepiej występuje się w dużych miastach, czy miejscowościach mniejszych, jak Tomaszów Mazowiecki?
Olga Borys: W Tomaszowie chyba nigdy nie byliśmy...
InfoBydgoszcz: Tomaszów - bo tam rozgrywa się akcja. Czy publiczność w małych miejscowościach różni się od tej wielkomiejskiej?
Olga Borys: Jest bardziej spragniona. Każde miasto ma oczywiście swoją specyfikę. Zdawać by się mogło, że Warszawa jest najbardziej wybredna z tego względu, że aktorów tzw. popularnych, osób widzianych w telewizji jest po prostu dużo. Dla nich to jest właściwie chleb powszedni. My gramy w Warszawie kilka razy w miesiącu i reakcje są bardzo ładne. Natomiast dzisiaj było wyjątkowo, pięknie. Może też przez to, że ludzi było tak bardzo dużo.
InfoBydgoszcz: Bilety sprzedały się dużo wcześniej. Kiedy telefonowałam do Opery tydzień przed spektaklem, powiedziano mi, że zostały tylko wejściówki stojące.
Olga Borys: Naprawdę? Ojej... Salę macie naprawdę fantastyczną. To miejsce (Opera Nova) bardzo chwali moja przyjaciółka, która jest scenografką i robi tutaj scenografię do spektakli Laskowika i Malickiego. Mówi, że to jest coś pięknego. To jest chyba najlepsza sala w Polsce, o ile się nie mylę.
InfoBydgoszcz: Z pewnością jedna z najlepszych w Europie. Wróćmy do Goło i wesoło. Jak zareagowała Pani na propozycję zagrania w przedstawieniu?
Olga Borys: Była taka sytuacja, że ja weszłam w zastępstwo za Dorotę Deląg. Jestem wdzięczna za to losowi. Dorota miała wtedy jakieś inne zajęcie. Ja byłam świeżo upieczoną mamą, kiedy producent zaproponował mi grę w tym spektaklu. Bardzo się ucieszyłam, że w ogóle dostałam propozycję pracy, bo wiadomo jak to jest z aktorkami, które akurat urodziły dziecko. Czekają dłuższy czas na jakieś propozycje, a jako mama maleńkiej córeczki dostałam rolę. Bardzo się ucieszyłam. Oczywiście, że tak. W ogóle uwielbiam tych facetów, z którymi się czuję tak fajnie.
InfoBydgoszcz: Grono jest typowo męskie. Pani jako jedyna kobieta jest wyróżniana?
Olga Borys: Nie. Oni może czasem zachowują się szowinistycznie, ale ja jestem ich kumplem. Muszę być po prostu ostrą babką, żeby sobie z nimi dawać radę. No ale oczywiście zawsze, jak jest jakieś miejsce na wyjeździe, jak chociażby dziś, to idziemy razem na kolację. Potem pijemy piwo, rozmawiamy. Opowiadamy co się dzieje, każdy u każdego.
InfoBydgoszcz: Atmosfera rodzinna?
Olga Borys: Nie, raczej koleżeńska.
InfoBydgoszcz: Wspominała Pani o reakcjach publiczności. Zdarzały się jakieś zabawne sytuacje, np. na scenę w czasie finału leciały staniki?
Olga Borys: Nie, aż tak nie było. Ale bardzo są żywe reakcje dziewczyn. Piski, wrzaski, no po prostu... A chłopaki są tak szczęśliwi. Im więcej wrzasku i pisku, tym oni są później dumniejsi i bardziej szczęśliwie piją to piwko wieczorem. (śmiech)
InfoBydgoszcz: Zdarza się Państwu na scenie improwizować, czy raczej trzymacie się ściśle określonego scenariusza?
Olga Borys: Czasem coś uda się wcisnąć. Jak choćby dzisiaj Andrzej, grający postać Małego - Norberta, coś mówił o tym, jaki Polka (Justyna Kowalczyk*) osiągnęła wynik. Akurat sprzed telewizora wskoczył na scenę. Chłopaki dość żywo oglądają olimpiadę. Natomiast wczoraj czy przedwczoraj, jak graliśmy i Adaś (Małysz*) skoczył, i był na drugim miejscu. Publiczność tak się ucieszyła, jak Andrzejek przyszedł i powiedział: ,,Słuchajcie, sorry za spóźnienie, ale oglądałem olimpiadę. Małysz ma drugie miejsce."
InfoBydgoszcz: Polska kadra narodowa też jest przez Was wyróżniona. (śmiech)
Z racji tego, że występowała Pani w programie Gwiazdy tańczą na lodzie, miała Pani do czynienia z tańcem. Jakie były zdolności taneczne panów, przed rozpoczęciem prób?
Olga Borys: Małe... Małe, ale oni bardzo rzetelnie podeszli do tego. Paweł Królikowski, który ma właściwie najprostszy układ, bardzo rzetelnie do tego podchodzi, bardzo się przejmuje, żeby jak najlepiej wypaść. Lekko się rozgrzewają przed spektaklem...
InfoBydgoszcz: Czyli godziny prób poświęcone na przygotowania?
Olga Borys: Mieli bardzo dobrego choreografa - Krzyśka Adamskiego.
InfoBydgoszcz: Efekty są bardzo pozytywne. Muszę się przyznać, że byłam w tym gronie piszczących dziewczyn, o których Pani wspominała.
Olga Borys: Śmiech...
InfoBydgoszcz: Zaskoczył mnie Andrzej Andrzejewski wcielając się w Jacksona.
Olga Borys: Andrzejek jest bardzo utalentowany. Świetny jest. Sam sobie wybrał Jacksona, jest jego fanem. Bardzo przeżywał odejście idola. Andrzej jest bardzo sprawny, świetnie zbudowany, siłownia itd. Tomek Sapryk w tych Bee Gees'ach jest fantastyczny. Kilka razy dostawał propozycję z ,,Tańca z gwiazdami", tylko że to jest aktor ambitny, nie ma czasu. To nawet nie chodzi o ambicję czy niechęć do takich programów. Po prostu Tomasz jest bardzo zapracowanym ,,teatralnie" aktorem i nie miałby czasu na takie show. Ale uważam, że miałby ogromne szanse, bo się świetnie rusza.
InfoBydgoszcz: Może warto zorganizować edycję specjalną Tańca z gwiazdami, w której wystąpiliby wszyscy panowie. Konkurencja byłaby duża... Większość naszych czytelników kojarzy Panią z pewnością z telewizji, ale jest Pani również aktorką teatralną. Czym praca na planie różni się od tej na scenie?
Olga Borys: Ja wszędzie cenię dobrą atmosferę. Jeżeli jest dobra atmosfera w pracy i tolerancja, zrozumienie, sympatia ludzi pracujących ze sobą, to jest to połowa sukcesu. Ja zawsze grałam w teatrze, odkąd skończyłam szkołę, także nie miałam chyba pustego roku. Od 13 lat hasam po scenach, także dla mnie to nie jest nowość.
InfoBydgoszcz: Czy przystąpiłaby Pani do partii Goło i wesoło, którą planował założyć reżyser Aradiusz Jakubik?
Olga Borys: Oczywiście. Jako skarbnik. (śmiech)
InfoBydgoszcz: Dziękuję bardzo za rozmowę.
Olga Borys: Dziękuję.